cały ten mikro świat :)

Categories CodziennośćPosted on

Każdy z nas jest wyjątkowym i niepowtarzalnym złożonym ekosystemem. Nasze ciała złożone są z komórek ciała oraz całej masy drobnoustrojów zasiedlających nasze organizmy. To spore stadko pasażerów – liczba komórek drobnoustrojów może przekraczać nawet dziesięciokrotnie liczbę komórek naszego ciała. Fakt, że komórki drobnoustrojów są dużo mniejsze od naszych ale to i tak imponujące ile tego kryjemy w sobie. Razem tworzymy wyjątkowy i swoisty ekosystem od którego równowagi zależy nasze zdrowie.

Sposób oddziaływania tych organizmów na nasze zdrowie nie jest do końca zbadany ale wiadomo już, że pełnią bardzo ważne role:

–       zasiedlając jelita ograniczają namnażanie się chorobotwórczych bakterii wspomagając tym układ odpornościowy;

–       wspomagają usuwanie toksyn;

–       wspomaga trawienie i odżywia komórki jelita;

–       dostarczają składników odżywczych.

Obecność, rodzaje oraz funkcjonowanie drobnoustrojów jest ściśle związane z tym co jemy. Odżywianie stanowczo zmienia mikroflorę jelit , a w zależności od tego co jemy możemy wyhodować różne rodzaje drobnoustrojów – niekoniecznie fajnych. Mimo, że ustrój nasz ma cudowne właściwości powrotu do równowagi – niewłaściwa dieta, stres i źle dobrane leki mogą mu to znacznie utrudnić.

 

Mówi się, że dysbiozy jelit są matkami wszystkich chorób. Podobne zdanie ma medycyna wschodnia w której czystość i drożność naszych jelit jest kluczowa.

Mikroflora może rozwijać się tylko wtedy prawidłowo, kiedy dostarczamy naszemu organizmowi produktów roślinnych. Im mniej przetworzonych – tym lepiej! Swoiste zjawisko – charakteryzujące wszystkich roślinożerców – pozwala nam wykorzystać wszystkie składniki odżywcze zawarte w pożywieniu. Wiele witamin i soli mineralnych przenika do naszego ciała tylko dzięki działaniu tych drobnoustrojów. Surowe, nieprzetworzone pożywienie – pełne enzymów, soli mineralnych i nasycone sokami i tlenem służy zachowaniu prawidłowej flory jelitowej. To taki układzik – my im dajemy odpowiednie papu a one nam. Białko bakterii i drożdży zawiera masę potrzebnych nam aminokwasów. Czerpiemy z nich także mnóstwo witamin. I czy tego chcemy czy nie mamy w sobie własne „fabryki mięsa”. Ten układzik działa bardzo sprawnie. Zbadano kiedyś plemię Aborygenów. Okazało się że przeciętnie zużywają oni o 1,5 razy więcej białka niż dostarczają z pożywieniem. Brakująca ilość białka była wytworem pracy wewnętrznych „fabryk”! Bakterie świetnie u nich funkcjonowały ponieważ dostarczali organizmowi świeżego i nieprzetworzonego pożywienia.

U nas to nie wygląda tak kwitnąco. Przetworzone i gotowane jedzenie nie jest w stanie zapewnić nam prawidłowej flory. Brak powietrza w zmiażdżonych, przetartych i przetworzonych komórkach uniemożliwia rozwój dobrych bakterii, sprzyja natomiast niekorzystnym dla nas bakteriom gnilnym – beztlenowcom. Pokarm w naszych jelitach zaczyna fermentować i gnić, a toksyny uwolnione w tych procesach przedostają się do krwi. Nasze pożywienie bogate w białko i cukier powoduje nadmierny przerost patogennej flory, która powoli powolutku zaczyna zatruwać nas od środka. Uniemożliwia nam ona także prawidłowe wchłanianie składników odżywczych i witamin oraz uniemożliwia prawidłowe funkcjonowanie układu odpornościowego.

Nasz organizm nie przegra od razu, ale traktowany tak latami będzie coraz słabszy, mniej wydolny i podatny na wszelkie możliwe choroby.

Ja osobiście jem bardzo dużo nieprzetworzonej żywności. Fakt, że nie tylko i nie cały czas. Dostosowuje ilość do pory roku i samopoczucia. Korzystam tu także z wiedzy ajurwedy i kuchni pięciu przemian – bo te dwa systemy funkcjonując od wieków wypracowały wiele mądrych wzorców 🙂  Staram się jednak aby nieprzetworzone lub odpowiednio przetworzone jedzenie stanowiło około 60-70% tego co jem.

***

Jak myślę tak o tych wszystkich mądrościach i przykazaniach zaczynam rozumieć dlaczego mimo, że wszyscy wszystko wiemy – nic z tym nie robimy. Bo to zadania długofalowe są… My jako ludzie wielce nowocześni nastawieni jesteśmy na szybkie rezultaty przy minimalnych kosztach i maksymalnej przyjemności. A tu się tak nie da. Zdrowe odżywianie to nie cudowna tabletka po połknięciu, której wszystko minie od razu. To proces trwający całe życie, wymagający rozwagi, konsekwencji i odrobiny pokory- bardzo niemodnych dziś wartości. Niemniej on też owocuje dość szybko (parę lat – ojtam, ojtam!) – brakiem chorób, większą witalnością i radością życia.

 

1 comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *