O mnie

Nie jestem dobra kucharką.
Gotowanie nie jest moją życiowa rola – to jedynie funkcja celu.
Gotuje bo muszę. Nikt inny nie przygotuje mi takich potraw jakich potrzebuję?
Bo dogadzanie podniebieniu nie jest dla mnie wyznacznikiem użyteczności potrawy.

Moim celem jest być zdrowym, być zrównoważonym i zaopiekowanym, a strefa jedzenia jest tu bardzo ważna, wręcz kluczowa.

Nie zawsze niestety to co zdrowe jest wyjątkowo smaczne.
Sałatka nie przebije szarlotki z lodami – nie ma szans?
Aby jedzenie miało określone właściwości najczęściej powinno być proste. Tu też szału nie ma – bo najbardziej smakują nam złożone i skomplikowane smaki?
Smakuje nam cukier we wszelkiej postaci (najlepiej z tłuszczem) – uzależniający smak nagrody, zastępujący nasze mentalne niewypowiedziane potrzeby i braki. Smakuje nam białko zwierzęce i pochodne oraz glutaminian sodu, jedzenie smażone i pieczone czyli wszelacy przedstawiciele smaku umami – sycące i esencjonalne – dające poczucie spełnienia i dopieszczenia – z braku laku najczęściej?. Smakuje nam tłuszcz – uspokajacz pozorny dający znak, że niby ?wszystko jest ok?. Podświadomie smakuje nam sól – największy stymulator podniebienia – zaostrzający wszelkie inne smaki – największy nakręcacz. Bez niego tylko tabula rasa?

Mam wypracowaną świadomość, że ?wszystko ma wpływ na wszystko”. To co robimy, oglądamy, czytamy, jemy, myślimy, to z kim przebywamy, do czego dążymy – buduje nas lub niszczy. Niezależnie od tego czy sobie to uświadamiamy czy też nie.

To co jedliśmy w życiu, jak traktowaliśmy ciało stworzyło to kim teraz jesteśmy w takim samym stopniu jak to co myślimy stworzy to kim się staniemy.
Także odwrotnie – to co ląduje na naszym talerzu – bardzo wiele wyjaśnia?

Zawsze lubiłam rozumieć. Zawsze doszukiwałam się powiązań wszystkiego ze wszystkim. Próbowałam wyjaśniać. Pytanie ?dlaczego?? i ?po co?? towarzyszy mi odkąd pamiętam. Byłam też królową intencjonalności wszelakiej. Nadawałam ważność wszystkiemu. Każdej pierdółce.
Nieprzewidywalność rzeczywistości, bezsilność w wielu kwestiach, niedostosowanie, chorobę – rekompensowałam sobie wyjaśnianiem tego co tylko mogłam – od dziecka.
Czytanie czytanie czytanie. Ciągła nauka. Wyjaśnianie otaczającej nas rzeczywistości. Zrozumienie ludzkich zachowań, nawyków – także własnych. Pogłębianie świadomości, pochylenie się nad ciałem, ogarnianie zdrowia na każdym poziomie, panowanie nad oddechem, nauka koncentracji. Medytacja. Dystans. Stanowią moje prywatne remedium na życie. Stały się one podstawą poczucia sprawczości. Poczucia, że coś ogarniam?., że mam wpływ.

Przygotowuje łatwe dania do zrobienia w pół godzinki maksymalnie – bo stanowczo wolę spędzić czas na fotelu przy książce lub przy medytacji niż w kuchni.
Nie wierzę. Sprawdzam. Używam. Jem. Praktykuję. Doświadczam.
Jeśli coś jest niefajne – porzucam to. Zostawiam sobie tylko to co użyteczne. Szkoda mi czasu.
Po latach zgłębiania świadomości jogą, medytacją i leczeniem jedzeniem mam jasność co działa, a co nie.
Blog prowadzę już czas jakiś z mniejszym lub większym zapałem. Ewoluuje on podobnie jak ja sama 🙂

Na blogu zamieszczać będę teraz wpisy krótsze i bardziej użyteczne. Nie tylko związane z dietą ale i z innymi istotnymi obszarami. Wpisy związane ze wszystkim tym co tworzy moje życie w równowadze 🙂

7 comments

  1. Witaj Izabello,
    ( bella znaczy piękna)

    Jesteś pięknym i mądrym człowiekiem. Bardzo podoba mi sie Twoja strona internetowa i wpisy na różnorodne temy, którymi sie dzielisz. Robisz wspaniala pracę pomagając innym ludziom stać sie bardiej swiadomymi i popić jakoś swojego życia.

    Pod wszystkim tym co piszesz o sobie , siłę która Tobą kieruje, nieustanna potrzeba i chęć poznawania i zglebiania różnych zagadnień i dziedzin naszego życia w celu zrozumienia samego siebie i wszechświata, .,,podpisuje sie pod tym’ obiema rękami:’)

    Ja tez od jakiegoś roku stopniowo zaczęłam wprowadzać zmiany w swoim życiu, moja świadomość i zrozumienie świata zostały wzbogacone o szereg różnorakich doświadczeń.
    Podobnie jak Ty, dziele sie roznorakimi nowinkami i wiadomościami, odkryciami z innymi ludźmi i wierzę ze mogę pomoc komuś w ten sposób. To jest część mojej natury:) miłość do człowieka i natury. Od dzieciństwa uwielbialam kontakt z przyroda, i tak mi zostało do dziś:) To jest jedną znajszybszych sposobów dla mnie aby odzyskać równowagę zakłócona przez cywilizacje i pęd codziennego życia..
    Od niedawna zaczęłam sie interesować tez joga, wegetarianizmem, wszystkie re przemiany następują u mnie w,sposób naturalny, będąc efektem pzemyśleń, obserwacji życia i ludzi, podróży do Indii również.
    Od dziecka chciałam robić coś głębokiego, ważnego w swoim życiu, żeby zostawić coś po sobie gdy mnie już nie będzie na tym ziemskim padole.

    Cieszę sie ze odnalazlam ‚bratnia duszę’ gdzieś tam hen daleko w Gliwicach:)

    Pozdrawiam Cie serdecznie,
    Joanna

    P.S. przepraszam za literowki,:) ale pisze z telefonu komórkowego.

    1. dziękuję bardzo bardzo za miłe słowa 🙂 Twój wpis bardzo mnie ucieszył! czasem się zastanawiam czy ktoś w ogóle czyta te moje wypociny…
      to co piszesz jest mi bliskie.ucząc się rozumieć siebie i otoczenie, uwrażliwiając się na wszelkie aspekty naszej codzienności zmieniamy się Joasiu. dzięki temu powoli powolutku i świat, w którym żyjemy zaczyna się zmieniać – na lepsze 🙂
      pozdrawiam Cię cieplutko 🙂
      Iza

  2. Witaj, z wielką ciekawością zaczęłam czytać Twój blog. Dwa lata temu zaczęłam eksperymentować z Kuchnią Pięciu Przemian, od pół roku ze względu na problemy zdrowotne jestem weganką. Na razie bardzo początkującą i wciąż poszukującą. Od niedawna próbuję swych sił w jodze, a od kilku dni towarzyszy mi muzyka relaksacyjna. Niestety, w przeciwieństwie do Ciebie jestem bardzo niecierpliwa i mało konsekwentna, a do wszystkich pomysłów, także dietetycznych, podchodzę bardzo emocjonalnie:) Jednak mimo to widzę efekty zmian, jakie stopniowo wprowadzam w moje życie. Twoje piękne, radosne zdjęcie jest dla mnie wielką motywacją, że w dzisiejszym pędzącym świecie można żyć spokojnie, z uśmiechem i wewnętrzną energią:)Pozdrawiam!

    1. Dziękuję pięknie za mile słowa 🙂 Kuchnia Pięciu przemian jest fajna głównie z tego powodu, że rodzi i utrwala świadomość jedzenia oraz zmusza do skupienia na nim 🙂 Co do cierpliwości: najważniejsze to próbować wciąż i wciąż zmieniać coś na lepsze. Nie ważne, że nie wychodzi. Ważne, że do tego wracamy 🙂 Z czasem nawyki się utrwalają i to co nam przychodziło kiedyś z trudnością robi się samo. No prawie 🙂 Ważne jest to co piszesz – o dostrzeganiu pozytywnych skutków zmian. Bez tego ani rusz. Ważne aby skupiać się na tym co nam wychodzi a nie na tym z czym sobie nie radzimy. To nasze myśli i oceny kreują świat w którym żyjemy więc to na czym skupiamy uwagę jest baaardzo ważne 🙂 Pozdrawiam Cię cieplutko 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *