prawidłowe odżywianie od podszewki ;) czyli dlaczego…

Categories CodziennośćPosted on

W naszym organizmie proces przetwarzania pokarmu zaczyna się w jamie ustnej, a kończy w jelicie grubym – w każdej części układu trawiennego występuje swoisty rodzaj trawienia i swoiste fermenty. Fermenty to substancje wspomagające procesy biochemiczne, na tyle specyficzne, że każdy rodzaj pożywienia wymaga wydzielania innego fermentu. Będąc związkami bardzo nietrwałymi i czułymi na zmiany temperatury są one aktywne tylko w ściśle określonych środowiskach – niektóre są aktywne w środowisku kwaśnym inne zasadowym lub neutralnym.

Rozdrobniony w jamie ustnej pokarm trafia do żołądka gdzie podlega działaniom soków żołądkowych. W zależności od miejsca ściany żołądka wydzielają inne soki: górna część żołądka wydziela bardzo kwaśny sok w krótkim przedziale czasu, część środkowa – sok o mniejszej kwasowości w dłuższym okresie czasu, a część odźwiernikowa – sok zasadowy. W ciągu doby produkcja soków żołądkowych waha się od 1,5 do 2 litrów i jest ściśle związana z ilością zjedzonego pożywienia oraz naszymi stanami emocjonalnymi.

Pokarm po początkowym stadium hydrolizy trafia z żołądka do dwunastnicy gdzie następuje proces trawienia jelitowego. Ściany błony śluzowej dwunastnicy uaktywniają produkcje hormonów pobudzających dalsze procesy trawienia, wchłaniania i wydzielania. Dalsza część pracy odbywa się w jelicie cienkim. Mikrokosmki jelita cienkiego zwiększają powierzchnię aktywną jelita wspomagając trawienie, wchłanianie i przyswajanie substancji. Stanowią także częściową barierę hamującą ilość toksyn wewnątrz naszego organizmu.

Aby strawić pokarm nasz organizm wydziela do układy trawiennego w ciągu doby około 5-6 litrów soków trawiennych: 1 l śliny, 2 l soku żołądkowego, 0,75 l żółci, 2 l soku z jelit i 0,7 soku trzustkowego. Każdy z rodzajów soku powstaje gdzie indziej, ma inne parametry i ściśle określone zadanie. Prawidłowo pełniące funkcje części układu trawiennego są odizolowane od siebie aby umożliwić pracę soków – każdego w odpowiednim dla niego pH. W ustach mamy odczyn zasadowy – tu pokarm zostaje krótko, w żołądku kwaśny odczyn ma wpływ na pokarm przez 2-4 godziny, w dwunastnicy – neutralny pH – ponieważ sok trzustkowy neutralizuje tu kwas spływający z żołądka. W jelicie cienkim o słabo zasadowym pH pokarm zostaje 4-5 godzin. W jelicie grubym i jego kwaśnym środowisku pokarm przebywa aż kilkanaście godzin.

Aby układ trawienny funkcjonował normalnie musi być ciągle regenerowany ponieważ każda jego komórka jelitowa bierze udział w procesie zabezpieczania substancji pokarmowych nawet dla 100 000 innych komórek naszego organizmu. Układ trawienny wyścielony jest nabłonkiem, który szybko się złuszcza. Do kompletnej odbudowy wymaga w zależności od miejsca od 1 do nawet 5 dni. Całkowita odbudowa nabłonka może wynieść nawet do 14 dni. Niestety częste podjadanie powodują prawdopodobnie szybsze złuszczenie nabłonka. Natomiast głodówki wspomagają regenerację całego układu żołądkowo – jelitowego.

 

Taka minimalna znajomość działania naszego układu trawiennego pomoże nam odpowiedzieć na pytania związane ze zdrowym odżywianiem. Jako że zagadnień tych jest sporo napiszę dziś o dwóch pierwszych. Resztę ujmę w kolejnych postach 🙂

1. Picie w czasie posiłków.

Jak wyżej pisałam w procesie trawienia pożywienie poddane jest działaniu fermentów i soków żołądkowych naszego organizmu. W zależności od miejsca w jakim pokarm przebywa w układzie trawiennym oddziałują na niego inne związki – swoiste dla każdej części. Jeżeli po zjedzeniu posiłku popijamy go płynem – po pierwsze powodujemy rozcieńczanie kwasów i fermentów wytworzonych przez nas organizm. Skutkuje to wydłużeniem całego okresu trawienia i zaleganiem pokarmu w żołądku, któremu mogą towarzyszyć np. procesy gnilne. Wytworzenie nowych fermentów i soków dodatkowo obciąża nasz organizm. Bardzo często po zjedzeniu źle skomponowanego posiłku mamy jedynie ochotę na drzemkę ponieważ organizm przerzucił wszystkie siły do wspomożenia procesów trawienia i oczyszczania.

Dodatkowo popijanie posiłków powoduje czysto mechaniczne przemieszczenie się treści naszego układu pokarmowego niżej: jak wodospad – płyn spłukuje wszystko. Wypłukane i rozrzedzone soki i fermenty spływają także niżej – nie wykonując swego zadania,  a dodatkowo zaburzając zadania niższych części układu pokarmowego. Zaburzając tym samym równowagę kwasowo- zasadową całego organizmu. Jako że wszystkie części naszego układu są od siebie zależne i mają na siebie wpływ pominięcie któregoś odcinka w procesie trawienia zaburza cały dalszy proces. Powodując rozkład i gnicie pokarmu w naszych jelitach, co skutkuję wytworzeniem niezrównoważonej flory bakteryjnej i powolnym zatruwaniem nas. Nasz organizm będzie musiał skierować całą swoją energię na przeciwdziałanie temu stanowi: wytwarzanie fermentów i  detoksykację oraz po czasie odnawianie zniszczonych części nabłonka układu pokarmowego. Marnotrawimy swoje zasoby energii i niepotrzebnie obciążamy organizm.

Nie pijemy więc nic wcześniej niż dwie godziny po jedzeniu.

Ja osobiście pije sporo przed jedzeniem – głównie wodę.

Zdarza mi się wypić czasem herbatę lub kieliszek czerwonego wytrawnego wina przy okazji posiłku ale staram się aby to nie było za często 🙂

2. Dokładne przeżuwanie pokarmów.

Dokładne przeżuwanie pokarmu sprzyja prawidłowemu funkcjonowaniu całego układu pokarmowego. Alkaliczność śliny podtrzymuje równowagę kwasowo-zasadową. Samo dłuższe żucie jest już sygnałem do wytwarzania soków i fermentów w reszcie układu.

Rozdrobniony pokarm łatwiej jest trawiony i szybciej przyswajane są jego składniki. Źle przeżuty powoduje zaburzenie procesu trawienia, gnicie i rozmnażanie się niekorzystnych drobnoustrojów.

Stosując wiele lat temu dietę makrobiotyczną spotkałam się z zasada przeżuwania wszystkiego 40 razy – aż do momentu kiedy kęs pokarmu będzie całkiem płynny… Próbowałam. Minusem tego było straszne wydłużenie czasu trwania posiłku. Jeśli posiłek był gorący to przy końcu – na pewno już był zimny.  Plusem długiego przeżuwania było szybsze najedzenie się – mniej pokarmu wystarczało aby wywołać pełne uczucie sytości.

Nie bywałam wtedy również śpiąca po posiłkach – mogłam wykorzystać dowolnie swoja energie bo proces trawienia mi jej nie odbierał…

Moje obecne życie zmieniło się – mam mniej czasu i więcej obowiązków – nie dałabym rady przeżuwać każdego kęsa tyle razy. Niemniej staram się nie jeść w pośpiechu. Zawsze dokładnie wszystko gryzę nawet wtedy gdy pokarm jest płynny 🙂

Zastanawiające jest, że niektóre pokarmy po wielokrotnym przeżuciu stają się niesmaczne, a inne dopiero uwalniają bogactwo smaku. Niesmaczne stają się produkty wysoko przetworzone, natomiast np. produkty zbożowe i pełnoziarniste uwalniają dopiero „słodycz”.

cdn.

5 comments

  1. …tia… miło przeczytać pomimo to, że wiedzę takową już posiadam. Zastanawia mnie jednak sposób w jaki przeżuwasz nawet wyłącznie paręnaście razy jakże płynny pokarm jakim jest …zupa 😉 np bez makaronu, ryżu itp Spróbuję zaraz…

  2. Dzięki, Izuś! Ja jestem straszną ignorantką w tych kwestiach i nie najlepiej na tym wychodzę. Mam wszystkie objawy, o których piszesz 🙂 Ale teraz biorę się za siebie – nie piję i przeżuwam 🙂
    Do zobaczenia na zajęciach!

  3. Mam jeszcze pytanie dot. głodówek, bo wnioskuję z opisu, że mają dobre działanie:
    „Całkowita odbudowa nabłonka może wynieść nawet do 14 dni. Niestety częste podjadanie powoduje prawdopodobnie szybsze złuszczenie nabłonka. Natomiast głodówki wspomagają regenerację całego układu żołądkowo – jelitowego.”
    Czy to prawda? A co w związku z tym z napędzaniem metabolizmu? Szczególnie kobiety mają przecież problemy z metabolizmem i zaparciami, i wydaje się, że regularne jedzenie, kilku mniejszych posiłków, służy poprawnej przemianie materii. Czy głodówki nie prowokują zaparć? A może to kwestia psychologiczna/kulturowa i skłonności kobiet do „trzymania” różnych rzeczy w sobie?

    1. O głodówce zamierzam jeszcze napisać ale teraz tak w skrócie 🙂 Poprzez zakwaszanie organizmu jaki następuje w czasie głodówki nasz organizm uruchamia całe stado mechanizmów leczniczych nie działających w trybie „normalnego odżywiania”. Poprzez proces autolizy wszystkie śmieci zanieczyszczające nasze ciało zostają zniszczone i usunięte. Następuje oczyszczenie ze złogów i jednoczesna normalizacja flory co prowadzi do poprawienia wydolności i skuteczności systemu obronnego naszego organizmu. Odnowione siły obronne i jednoczesne „bezrobocie” narządów wewnętrznych pozwalają skupić się naszemu mądremu ciału na samoregeneracji. To najprawdziwsza prawda 🙂 W czasie głodówki rzeczywiście metabolizm zwalnia. Niemniej w rezultacie po „mądrym” przywróceniu przyjmowania pokarmów następuje przyśpieszenie przemiany materii. Zregenerowany układ przyswaja więcej i lepiej 🙂
      Co do psychologicznych aspektów głodówek to temat rzeka. Co mi się tu nasuwa to to że my jako ludzie baaardzo nowocześni, wymagający i żyjący w permanentnym dostatku nie lubimy czegoś sobie zabierać. O tym też napiszę bo to pięknie definiuje nasze czasy…
      To tak na szybko 🙂 Buziaczki!

  4. Czytałam, że vata trudno znosi głodówki i one właśnie bardzo zaburzają tą prakriti. Więc, stosować czy raczej nie? Jestem vata.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *