dlaczego ajurweda zaleca ciepłe jedzenie i napoje oraz curry z kalafiora i kukurydzy 🙂

Mamy środek lata. Sierpień bywa gorący i duszny. Wprawdzie wieczorami ziemia już pachnie wilgocią jesieni ale w ciągu dnia lato wysuwa się znacznie na prowadzenie.

Szukamy zimna, rześkości i wytchnienia wybierając najczęściej najprostszą drogę – sięgamy po lody, mrożone napoje, jemy chłodne posiłki, włączamy klimatyzację.

No nie do końca jest to najmądrzejsza droga. Ajurweda zaleca spożywanie ciepłych posiłków i picie ciepłych napoi. Najzimniejsze z. Nich powinny być w temperaturze pokojowej (?!?). Nie poleca klimatyzacji. Dlaczego?

Ajurweda zakłada że zdrowie to równowaga. Aby ją osiągnąć powinniśmy poznać swą własną naturę i tak dostosować swoje nawyki aby jej nie zaburzać. Nieodpowiednia dieta oraz nasze zachowania albo nas leczą albo trują.

Jeśli na przestrzeni naszego życia nie zawsze jedliśmy w stu procentach zdrowo i zgodnie z zaleceniami dla naszej dosha – nasz organizm jest obciążony ama toksynami i mala odpadami przemiany materii. To powoduje pogłębienie nierównowagi i rozwój wszelakich procesów chorobowych.

Aby pozwolić organizmowi pozbyć się tego właśnie balastu musimy mu zapewnić odpowiednie warunki. Przede wszystkim powinniśmy  aby proces oczyszczania ruszył – według zaleceń ajurwedy – usprawnić przepływ limfy i przepływ krwi, usprawnić okrężnicę, nie przeszkadzać nerkom i wątrobie oraz usprawnić agni ogień trawienny.

Wszystkie zaś powyższe drogi detoksykacji, trawienia i wchłaniania uruchamia lub blokuje temperatura oraz płyny. 

Aby usprawnić układ limfatyczny ajurweda zaleca garshana masowanie całego ciała na sucho specjalną szczotką lub rękawicą. Dzięki temu zdzieramy martwy naskórek, odblokowujemy gruczoły potowe, rozgrzewamy wierzchnią warstwę ciała a poprzez to pobudzamy przepływ limfy. Układ limfatyczny nie ma swojego serca. Aby zachodził w nim ruch – musisz go stymulować. Więc pobudzamy go ciepłem: ruchem (joga jest tu świetnym pomysłem) lub przemyślanymi masażami.

Ubocznym skutkiem, który wyjątkowo lubię – jest brak cellulitu i gładziutka skóra 🙂

Aby usprawnić inne kanały oczyszczania żyły i arterie które razem z limfatycznym układem zarządzają przepływem limfy i krwi – wspomagając usuwanie odpadów i zapewniając dystrybucję składników odżywczych także potrzebujemy ciepła. Może to być zrównoważony ruch, masaże, ciepłe kąpiele lub sauny. Powinniśmy zapewnić ciału ciepły ubiór i nie dopuszczać do jego  częściowo blokują co zatrzymuje ogrom procesów wszelakich. Klimatyzacja chodząca na pełnych obrotach nie jest więc tu najszczęśliwszym rozwiązaniem.

Aby usprawnić działanie reszty tzn na przykład żołądka i okrężnicy, wątroby i nerek także potrzebujemy ciepła oraz odpowiedniej ilości (ciepłych) płynów.

Zimno zmniejsza przepływ krwi i limfy, unieczynnia działanie enzymów – wszystko się blokuje i zatrzymuje. Kiedy więc jesz lody lub pijesz colę z lodem – zatrzymujesz wszystko: wchłanianie, trawienie i możliwość oczyszczania. Czyli wytwarzasz toksemię i powodujesz niedobory, które to według ajurwedy są siłą sprawczą permanentnego braku zdrowia. Ta tam!

Oto dlaczego często czytamy aby pić ciepłą wodę i jeść zupę.

Dodatkowo jeszcze – jedząc i pijąc ciepłe rzeczy powodujemy to że nie czujemy tak wysokich temperatur. Temperatura sama w sobie jest średnio odczuwalna przez nasze receptory. Czujemy ją bardziej wtedy kiedy ją zmieniamy, kiedy doświadczamy różnic temperatur. Pijąc mrożoną herbatę w upalny dzień powodujemy, że różnica się zwiększa. Więc po chwili ulgi poczujemy upał jeszcze bardziej. I odwrotnie – popijając nawet mocno ciepłe herbaty zmniejszamy różnicę pomiędzy tym co na zewnątrz i wewnątrz – i tym samym mniej odczuwamy upały.

Dziś curry z kalafiora i kukurydzy. Aromatyczne, pachnące i ciepłe.  

Składniki:

1 mały kalafior;

1 szklanka kukurydzy (świeżej, mrożonej lub konserwowej);

1 marchewka;

1 cebula;

1 1/2 szklanki mleka kokosowego;

1/2 szklanki nerkowców;

3 łyżki musu kokosowego;

3 łyżki ghee;

2 ząbki czosnku;

2 cm kłącza imbiru;

1 łyżeczka nasion kuminu;

1/2 łyżeczki nasion kolendry;

2 strączki kardamonu;

1/4 łyżeczki cynamonu;

2 goździki;

2 liście laurowe;

1/2 łyżeczki kurkumy;

1/4 łyżeczki pieprzu cayenne lub 1 świeża papryczka ostra;

sól,

Suche przyprawy rozcieramy w moździerzu. Do garnka wrzucamy ghee. Kiedy się roztopi wrzucamy mieszankę przypraw i chwilę mieszamy. Dorzucamy rozdrobniony czosnek, imbir i papryczkę chilli – jeśli używamy jej świeżej. Chwilę mieszamy. Dorzucamy pokrojoną drobno cebulkę i dusimy ją mieszając aż się zeszkli. Dorzucamy pokrojoną w kosteczkę marchewkę. Dusimy 2-3 minuty. Dodajemy drobne różyczki kalafiora, orzechy i kukurydzę. Zalewamy wszystko 2 szklankami wody. Dusimy mieszając około 10-12 minut. Dodajemy sól do smaku, mus kokosowy i mleko kokosowe. Doprowadzamy do zagotowania i wyłączamy gaz. Curry jest najlepsze jeśli dojdzie w zamkniętym garnku samo. Musimy mu dać z 10-15 minut 🙂 Warzywa nie bedą rozgotowane, a przejdą smakiem. Podajemy z ryżem. Ciepłości życzę 🙂

2 comments

  1. Mi potrawa wyszła w smaku smakowo trochę jakby za słodka (mimo użycia wszystkich składników oprócz musu kokosowego) więc tym razem to nie ten smak chyba 🙂 Ale bardzo dziękuję za inspirację.

    1. Dziękuję za dobre słowo 🙂 Sama potrawa zależy od smaku warzyw 🙂 Te zaś mogą być bardziej lub mniej słodkie. Niemniej smak słodki, który dają nam warzywa zawsze będzie łagodzić pięknie dosha vata – a to właśnie ona najczęściej zaburza wszystko inne 🙂 Pozdrawiam cieplutko 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *