Początek lata bywa trudny, Gwałtowne przejście wiosny w upalane lato destabilizuje nas i osłabia. Oczywiście wszystko zależy od tego jak wypadł nasz jesienno-zimowy bilans.

Wszystko to co zjadamy, wchłaniamy czy to czym się smarujemy w tym okresie zostaje z nami na dłużej. W czasie zimnych miesięcy mniej się ruszamy, rzadziej ćwiczymy, mniej chodzimy czy biegamy. Płycej oddychamy. Jemy mniej surowych warzyw – w tym oczyszczających warzyw liściastych. To wszystko powoduje, że nasz ustrój zwalnia. Zmniejsza się perystaltyka jelit, zwalniają wszelkie procesy wymiany i oczyszczania. Wszystko to co w nas się znajduje zostaje z nami na dłużej.  

Nasze zmęczenie, nieumiejętność dostosowania się do pogody i brak energii w czasie upału są wypadkową tego co zafundowaliśmy sobie zimą. 

Aby temu zarazić można zrobić sobie krótką – kilkudniową głodówkę lub detoks (ciut redukcyjny) polegający na jedzeniu samych warzyw nieskrobiowych, odrobiny kasz i picie soków. Ważne jest tu zastosowanie smaku gorzkiego 🙂 Ważne jest niewielka podaż kalorii w jednocześnie dużej objętości pożywienia. 

Jeśli  jednak mamy problem z głodówkami możemy też sobie zrobić pół dniową głodówkę. Jemy do południa śniadanie rano i w południe lekki lunch, a potem już nic do kolejnego ranka. W tym czasie pijemy ciepłe herbatki ziołowe lub po prostu ciepłą wodę. Takie pół dnia bez jedzenia w tygodniu na pewno poprawi jakość naszego trawienia i przyswajania. Początek lata to dobry czas na tego typu terapie.

Niezależnie czy robimy detoks czy nie i tak trzeba oczywiście zmienić dietą na bardziej gęstą odżywczo. 

Jednak często problem leży głębiej. Dosłownie.

Przez nieodpowiednie jedzenie i popełniane zachowania – wpływamy na jakość naszego agni – ognia trawiennego. Mimo, że żar leje się z nieba nasz „żar wewnętrzny” nie zawsze nam dopisuje… Bo w czasie chłodniejszych miesięcy skutecznie go wygasiliśmy…

W procesach przyswajania i trawienia najważniejszą rolę odgrywa według ajurwedy jatharagni czyli ogień trawienny żołądka. To właśnie on przyczynia się do powstania rasa substancji odżywczych czy też dhatu tkanek. On też odpowiedzialny jest za prawidłowy przebieg procesów oczyszczających, których zadaniem jest usunąć ama toksyny i mala odpady przemiany materii.

To od niego zależy co tak naprawdę przyswajamy. Bo to co wchłaniamy nie jest równoznaczne z tym co zjadamy. No way!

W ajurwedzie więc dbamy o stały i stabilny poziom agni ognia trawiennego, który odpowiada za transformowanie, przyswajanie tego co jemy. Z drugiej strony patrząc – ten kto posiada łatwość trawienia i przyswajania czyli posiada właśnie takie zharmonizowane agni – ma także w równowadze swoje dosha czyli swoisty dla niego typ urodzeniowy.

Nieprawidłowe trawienie według ajurwedy leży tu u podstaw wielu chorób ponieważ zawsze prowadzi do mniej lub bardziej trwałego zaburzenia funkcjonowania tkanek oraz zaburzenia usuwania produktów przemian materii. Zależność między tym jak trawimy i wchłaniamy, a naszym zdrowiem jest na tyle ważna, iż ajurweda przyznała jej cały dział chorób wewnętrznych kayacikitsa czyli dział leczenia ognia trawiennego.

Chcąc poprawić jatharagni ogień trawienny żołądka powinnismy:jeść świeże i lekkie jedzenie w przeważającej części wegetariańskie na przykład warzywa i owoce lekko blanszowane, krótko tylko gotowane lub gotowane na parze;

*zwiększyć w diecie udział smaku gorzkiego;

*zwiększyć w diecie udział jedzenia surowego;

Bardzo często spotykam się z twierdzeniem, że surowe jedzenie gasi agni. To nie do końca prawda – wszystko zależy oczywiście od ilości. 

Witarianie, ortodoksyjni weganie oraz wszelkie inne osoby, które zjadają wyłącznie surowe warzywa i owoce z czasem mają duże problemy nie tylko z trawieniem i przyswajaniem tego co zjadły ale także z wychłodzeniem, brakiem energii życiowej i niedoborami, które leżą u podstaw wielu innych chorób. Dlatego też należy pogodzić te przeciwności i używać surowizny przemyślanie. Czyli zjadamy surówkę z warzyw polaną dobrą jakością tłuszczu np. olejem lnianym z namoczonymi orzechami na początku posiłku, ale zawsze do tego chwilę potem zjadamy duszone lub gotowane lekko warzywa w sosie lub kasze. Świetna po surowiźnie będzie też zupa warzywna. Zamiast surówki na początku ciepłego posiłku można także wypić warzywny sok.

Często nasz agni rujnują same nasze przyzwyczajenia – i to niezależnie od tego czy jemy zdrowo czy nie…

* ważne są tu także zioła, przyprawy i specyficzne napoje;

Na poprawienie agni świetny jest imbir. Oczywiście w niewielkiej ilości. Najlepiej w połączeniu z ghee i odrobiną soli – zjadany bezpośrednio przed posiłkiem.

Zioła w postaci ziela mięty i natki kolendry powinny wejść na stałe do naszego menu. Ajurweda poleca napary z mięty i imbiru. Innym napojem polecanym na poprawienie ognia trawiennego jest lassi. Ale nie ?mango lassi? z indyjskiej restauracji pełne cukru i owoców. Lassi na trawienie łączymy z wodą, przyprawami i ziołami, a często także z ghee. Przyprawy zwiększające agni to na przykłąd kurkuma, asafetyda, kumin, pieprz cayenne, kolendra;

*tak dobierać ilość jedzenia aby ani nie osłabić ani nie przeciążyć ognia trawiennego;

To ważna kwestia jest w dzisiejszych czasach mocno zaniedbywana. Jedzenie jest tanie i łatwo dostępne. Bardzo często jesteśmy permanentnie przejedzeni. Jemy za dużo na raz. Nowoczesne dania zawierają ogromną ilość kalorii w małej jednostce wagowej i objętości np batonik czekoladowy. Poprzez to możemy zjeść go więcej i później dostaniemy informacje z organizmu o napełnieniu żołądka, o sytości. Drugim naszym problemem jest czas. Przez jego wieczny brak jemy szybko więc znowu informacja z żołądka o jego napełnieniu razem z poczuciem sytości przyjdzie za późno. Kolejnym problemem jest u nas podjadanie – także związane najczęściej z brakiem czasu. To kwintesencja bylejakości dietetycznej jest na każdym poziomie? Poprzez podjadanie zaburzamy dokładnie wszystko. Wszystkie te rzeczy prowadzą do destabilizowania i gaszenia agni. Nie trudno potem zauważyć jak wiele osób jedzących za dużo i otyłych jest permanentnie chorych, z ogromnymi niedoborami, ponieważ przeciążone agni nie trawi i nie wspiera wchłaniania tak jak powinno.

Dziś aromatyczny czaj z mięty na poprawę agni. Polecam – świetny także na upały 🙂

Składniki:

1/2 szklanki posiekanych świeżych liści mięty;

3 szklanki wody;

1 szklanka tłustego mleka;

1 łyżeczka posiekanego drobno kłącza imbiru;

1/2 łyżeczki cynamonu;

1/2 łyżeczki nasion kuminu;

4 goździki;

4 strączki kardamonu;

4 szczypty suszonego imbiru;

miód;

Goździki i kumin rozgniatamy w moździerzu. Wrzucamy je do wody. Dodajemy wszystkie inne składniki oprócz miodu i mleka. Doprowadzamy płyn do wrzenia i gotujemy jeszcze 5 minut na małym ogniu. Dolewamy mleko i ponownie zagotowujemy. Dosładzamy już ostudzone odrobiną miodu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *