jeszcze słów parę o modzie na wodę…

Categories ajurweda - jak dbać o siebiePosted on

Pisząc o wodzie i płynach w ciele (w ostatnim poście) warto zwrócić uwagę na to co  mówi o niej ajurweda. Podstawową zasadą ajurwedy jest twierdzenie  iż wszystko jest ze sobą połączone i wszystko ma wpływ na wszystko. Dodatkowo ważną rolę tu pełni nasze prakriti czyli nasze cechy wrodzone i wrkriti czyli zaburzenia stanu początkowego. Rozpatrując wodę z tego punktu widzenia ważne jest rozpoznanie konstytucji własnego ciała – ponieważ doshe różnie znoszą wodę.

Przede wszystkim ajurweda mówiąc o „wodzie w nas” ma na myśli właśnie nasze wewnętrzne morze czyli wszystkie płyny w ciele. Przede wszystkim pisze się tu o osoczu (trochę inaczej rozumianym niż w medycynie alopatycznej) czyli oleisty płyn w naszym ciele. Okazuje się, że w podejściu ajurwedyjskim zapasy osocza wyczerpują się wraz z piciem zbyt dużych ilości wody. Zbyt duże ilości wody wpływają obciążająco na nerki a im słabsze nerki tym większa podatność na infekcję. Picie zbyt dużych ilości wody ma negatywny wpływ na naszą doshe. Dosza odpowiedzialna za nerki jest vata i tak  z natury niestabilna, ruchliwa i podatna wpływom. Kontroluje ona wydalanie substancji z ciała co jest ściśle powiązane z apana waju panujące nad wydalaniem, menstruacją, gospodarką hormonalna, seksualnością. Brak równowagi w obszarze apana waju objawia się zaburzeniami miesiączkowania (bolesne miesiączki, zespół napięcia przedmiesiączkowego, brak miesiączki), zaburzeniami hormonalnymi, dolegliwościami układu moczowego i zatwardzeniami. Tak więc pijąc zbyt duże ilości wody wpłyniemy poprzez zaburzenie wata na szereg różnych rzeczy.  Osoby typu wata pijąc w nadmiarze wodę szybko opadają z sił i mają poczucie wyczerpania. Osoby typu kapha przy nadmiarze wody mają skłonności do wzdęć i opuchlizny – to one są najbardziej podatne na zatrzymywanie wody w ciele. Osoby typu pitta są najbardziej odporne na zbyt duże ilości płynów w diecie.

Wspominam tu o podejściu ajurwedyjskim bo ostatnio często słyszę o tym iż trzeba pić po 4 i więcej litrów płynów dziennie. Ta swoista moda na wodę nie jest zła – biorąc pod uwagę że często zapominamy o piciu jednak spożywanie nadmiernych ilości płynów także nie jest dobre. Owszem woda jest niezbędna do życia jednak ani zbyt małe ani zbyt duże ilości przyjmowanych płynów nie są dobre. Trzeba znaleźć swój prywatny złoty środek biorąc pod uwagę swoje prakriti, rodzaj aktywności jakiej podlegamy, wiek, skłonności a także klimat w jakim żyjemy etc.

 

 

 

2 comments

  1. Ano właśnie.
    Wszyscy piją wodę i nękają mnie radami ile to powinnam wydoić.
    A ja się źle czuję. Po prostu.
    Fakt, gdy wypiję mało, czuję suchość w oczach, suchość skóry itp.
    Ale gdy wypiję całą szklankę wody zaczynam się źle czuć… w brzuchu. Nie daj Bóg bym wypiła tę wodę na pusty żołądek. Umieram.
    Ssie mnie, wszystko się przelewa i bulgocze. Jeśli w takim czasie zaraz czegoś nie zjem (i musi to mieć stałą konsystencję, czyli np. nie zupa) zaczyna mnie boleć głowa.

    Wodę lubię, ale ją „popijam” po łyku.
    W życiu nie wypiję jednej flachy wody 1,5L w ciągu jednego dnia. To dla mnie kara. 🙂

    Za to, co ciekawe, zupełnie nic mi nie dolega, gdy piję herbatę.
    Czary? 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *