moja piramida żywieniowa i sałatka z jarmużu i awokado z kremowym sezamowo-daktylowym sosem :)

Categories gotuj z ajurwedąPosted on

IMGP4505

Dziś o mojej własnej piramidzie żywieniowej.

Jej struktura kształtowała się latami, a na jej obecny wygląd miało wpływ wiele czynników. Po drodze też popełniłam wiele błędów.

Nie zawsze odżywiałam się zdrowo, a moja dieta w młodości pozostawiała wiele do życzenia. Jadłam bardzo dużo białego pieczywa i serów oraz sporo słodyczy. Mimo, że byłam osoba raczej szczupłą miałam fatalne wyniki krwi. Od dziecka borykałam się z anemią. Miałam słabą odporność. Moja rodzina jest obciążona chorobami serca, miażdżycą oraz zachorowaniami na raka piersi. Chciałam sprawdzić czy można zmieniając diametralnie styl życia choć trochę zmienić przeznaczenie…

Eksperymentując z różnym rodzajem pożywienia przez lata doświadczałam jaki wpływ ma ono na moje ciało, samopoczucie i emocje. Przeszłam przez wiele rodzajów między innymi stosowałam dietę makrobiotyczną, witariańską, wegańską i wegetariańską w każdym aspekcie. Zwiększałam ilość różnych pokarmów i zmniejszałam inne. Dostosowywałam dietę do pory roku. Sprawdzałam na ile mogę dietetycznie pogrzeszyć i jak to wpłynie na moje wyniki. Sprawdzałam jak jedzenie danych rzeczy wpływa na moje samopoczucie i moją wydolność. Sprawdzałam czym rzeczywiście są niktóre rodzaje jedzenia. To był proces.

Coroczne badania i obserwowanie siebie od kilkunastu lat pokazywało błędy i wytyczało kierunki.

Wnioski pozwalały mi być bardziej świadomym oraz stanowczo zdrowszym człowiekiem. Wiem też na pewno, że dziedziczne obciążenia można zmienić. Można zwiększyć odporność i pozbyć się anemii. Można naprawić wiele rzeczy, które początkowo wydają się niezależne od nas… Można też zwiększyć poziom energii i wpłynąć trwale na polepszenie samopoczucia. Wyciszyć się. Można stać się bardziej pogodnym człowiekiem.

Muszę tu wspomnieć, że nie tylko zoptymalizowana dieta była mi w tym pomocna ale i sporo terapii naturalnych jak choćby ziołolecznictwo, medycyna chińska, ajurweda i joga, które trwale zagościły w moim życiu.

 

Wracając do struktury jedzenia – myślę, że moja obecna dieta jest optymalna.

Zawsze wybieram pokarmy o jak największej ilości wartości odżywczych i jak najlepszej jakości – to jest niezmienne. To one stanowią podstawę diety.

Muszę tu też zauważyć, że jeśli mam wybór zawsze sięgam po produkty mniej zakwaszające, a bardziej zasadowe.

Poniżej lista pokarmów ułożona pod względem zasadowości:

https://izaraczkowska.pl/kasza-brokulami-pod-beszamelem-razem-lista-produktow-alkalizujacych/

I tak patrząc od największych ilości poczynając:

  1. Podstawą mojej diety są warzywa w ilości naprawdę sporej. Jedzone w formie zależnej od pory roku. W ciepłych porach roku zjadam 70-80 % rzeczy na surowo, a resztę przetwarzam termicznie. W zimnych porach roku 50% jest surowe a 50 % przetworzone termicznie. Ogólnie warzywa stanowią największą części mojej codziennej diety. Ze stanowczą przewagą zielonych warzyw liściastych i niezbyt dużą ilością warzyw skrobiowych. Średnio jem koło 1 kg różnych warzyw dziennie.
  2. Zboża i kasze. Oraz ich przetwory – pasztety, mąki, kremy, pieczywo, placki. W miesiącach zimowych więcej a w letnich mniej. Bardzo rzadko wybieram zboża zawierające gluten. Chleb piekę z mąki ryżowej lub gryczanej. Moje ulubione zboża to gryka i proso.
  3. Rośliny strączkowe. Oraz ich przetwory – pasztety, pasty, placuszki i kotleciki. Szczególnie ulubione kiedy za oknem jest mróz. Zawsze długo moczone, gotowane i dobrze doprawione.
  4. Orzechy i pestki. Oraz ich przetwory – masła, kremy, mąki. Bogactwo mikro i makroelementów, witamin i zdrowych tłuszczów. Mam je zawsze pod ręką.
  5. Owoce. Głównie surowe. Jako, że ich działąnie mocno mnie wychładza stanowczo dostosowuje ich spożycie do pory roku.
  6. Tłuszcze. Nierafinowane i ekologiczne. O ich dobrą jakość dbam szczególnie. Moimi ulubionymi są olej lniany, z pestek dyni i kokosowy.
  7. Ghee, parmezan, mleko i miód. Słodycze.

 

Struktura różnicuje się zależnie od pory roku. Dlatego też zamieszczam dwa wykresy. Wykres przedstawiają procentowo rodzaj spożywanej żywności.

Zrzut ekranu 2015-02-03 o 15.16.44

Produktów odzwierzęcych jem bardzo niewiele. Parę łyżek mleka do kawy lub kostka czekolady. Czasem ghee – tylko zimą. Czasem ciut parmezanu. Czasem miód. Raz na parę miesięcy jakieś jajo może się trafi. Ostatnio rzadziej. Nawet nie wiem czy je tu uwzględniać bo nie przekraczają średnio 1% spożytych przeze mnie kalorii dziennie.

Oprócz sporadycznie popełnianego zimowymym wieczorem kawałka czekolady- słodyczy nie jadam wcale. Słodkie ciastko przytrafia mi się raz na parę lat.

Przetworzonych, gotowych i mocno oczyszczonych pokarmów, nabiału, dziwnych napoi i wszelkich kolorowych opakowań nie popełniam prawie nigdy.

Dzieci żywię podobnie z tą różnicą, że dostają one więcej produktów odzwierzęcych w postaci masła, sera czy jajka- raz na parę dni. Średnio – dość naciągając około 5% ich zapotrzebowanie kalorycznego dziennego mogę uznać za pochodzące z nabiału.

Mięsa oraz jego przetworów nikt z nas nie je – nigdy.

Mamy dobrą odporność. Dzieci narzekają, że muszą wciąż chodzić do szkoły kiedy ich koleżanki są w domu na zwolnieniach lekarskich.

Pijam regularnie kawę i czasem czerwone wytrawne wino ? to tak aby nie stracić cech ludzkich 🙂

Dostarczając organizmowi latami wszystkich niezbędnych składników oraz pożywienia o ogromnej gęstości odżywczej NIE MAM APETYTU na słodycze lub przekąski.

Posiłki jem trzy dziennie czasem dwa – zależy od dnia. Sporo piję – głownie wody i herbatek ziołowych. Codziennie bardzo regularnie rano wypijam minimum 350 ml świeżo wyciskanego soku z warzyw.

Dziś mega gęsta odżywczo sałatka z jarmużu, rukoli i awokado z magicznym słodkim kremowym sosem.

 

Składniki:

2 duże garście jarmużu (około 100g);

1 garść rukoli;

1 awokado;

1 czerwona papryka;

1 marchewka;

1 garść kiełków brokułu;

1 garść płatków migdałowych;

Sos:

4 duże daktyle bez pestek;

4 łyżki tahini;

2 łyżki miso (shiro miso);

1 łyżka sosu sojowego;

3-4 łyżki soku z cytryny;

2 szczypty pieprzu cayenne;

1 duży ząbek czosnku;

6-8 łyżek wody;

Jarmuż drobno kroimy i wsypujemy do miski. Dodajemy rukolę i kiełki. Awokado obieramy i kroimy w plasterki. Marchewkę i papryke kroimy w paseczki. Wszystko wrzucamy do miski. W osobnym pojemniku miksujemy wszystkie składniki sosu na kremową masę. Jeśli wyjdzie za gęsty dodajemy ciut więcej wody. Sosem polewamy sałatkę i wszystko posypujemy prażonymi na suchej patelni płatkami migdałowymi.

Prawda jest taka, że cokolwiek nie polejecie tym sosem stanie się pyszne 🙂 Zdrowego smacznego.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

5 comments

  1. Pani Izo.Uwielbiam Pani wpisy.Czesto korzystam z Pani przepisow.Moj 2letni synek uwielbia zimowa szarlotke, zapiekanke ziemniaczana I wiele innych.Od urodzin Livia nie jem miesa.W ciaxy nie mialam jeszcze odpowiedniej wiedzy na ten temat, wiec mieso jadlam.Mam pytanie odnosnie 5posilkow dziennie a u Pani dwoch.Czy jest to sniadanie I obiad? I czemu nie 5co3, 4 h?;) I jeszcze pytanko, czym suplementowala Pani dzieciom wwit.B12.ktora jest w produktach odzwierzecych.
    Jesli chodzi o choroby, to odkad z synkiem nie jemy miesa a wiecej kasz, szczegolnie jaglanej, straczkow, warzyw, wogole nie chorujemy.Moj Synek ostatnio mial pierwszy raz kaszelek ktory trwal 3dni.katar trwa 3dni.Ja rowniez czuje sie swietnie.Natomiadt mam problem z zAtrzymywaniem sie wody w organizmie tydzien przed menstruacja…:(

    POZDRAWIAM SERDECZNIE:))))

    1. Bardzo dziękuję za miłe słowa 🙂 To czym jest dla nas jedzenie zależy od nas. Dla mnie jest sposobem dostarczenia mojemu ciału odpowiednich wartości odżywczych – li tylko. Nie służy mi do pocieszania. Oczywiście jedzenie musi być smaczne, ale z gruntu przyjemności dostarczam sobie w inny sposób 🙂 Żeby zaspokoić potrzeby 2-3 posiłki dziennie wystarczą, a przy tej ilości jedzenia śluzówka ma kiedy się zregenerować więc układ pokarmowy funkcjonuje sprawniej 🙂 Oczywiście jeśli piszę diety dla osób przechodzących na „zdrową dietę” rozpisuję 4 posiłki aby łatwiej było im przyjąć nowy styl odżywiania. Jeśli już jednak jakiś czas odżywiamy się zdrowo można zmodyfikować ilość posiłków. Jem zawsze śniadanie koło 6-7 rano. Jeśli jem dwa posiłki – drugim jest obiado-kolacja koło 15-16. Jeśli jem trzy – obiad jem koło 12 a kolację koło 17-18. Co do witaminy B12 zrobię o tym kolejny wpis 🙂 Co do zatrzymania wody: świetnie działa pita dwa razy dziennie szklanka letniej wody z dwoma łyżeczkami ekologicznego octu jabłkowego i dwiema łyżeczkami miodu 🙂 Pozdrawiam cieplutko.

      1. Dziękuję serdecznie za odpowiedź:)))))Czekam z nieciepliwością na wpis o wit.B12:)))))Pozdrawiam juz prawie wiosennie 🙂

  2. Hej. Chciałabym zapytać autorkę bloga o jedną praktyczną rzecz, związaną z odżywianiem w sensie – styl życia. Mianowicie czy kiedy idziecie w gości, np. do znajomych i rodziny, nie macie problemów z odmawianiem potraw ( schabowy, aby ująć rzecz dosadnie, lub warzywa na patelnię ociekające olejem albo domowe sushi, aby skomplikować pytanie ;)). Czy jest jakieś dobre wyjście w takiej sytuacji, aby nie urazić gospodarzy?

    1. Żyję w ten sposób już na tyle długo, że przywykłam do pewnej nieakceptacji i odrzucenia. Jako dziecko oczywiście spotykałam się z ogromną niezgodą całej rodziny przy każdym niemal posiłku. Wśród znajomych także uchodziłam za niezłą dziwaczkę. Z czasem jednak ich opór słabł? Trwało to lata ale to tylko czas. Trzeba robić swoje – czas i tak płynie 🙂 Rodzina już mi nie proponuje schabowych 🙂 Znajomi też nie. Jeśli jednak jestem u kogoś i ten podaje mi roladę z kluskami i surówką – grzecznie acz stanowczo odmawiam. Uśmiecham się i bardzo przepraszam. Tłumaczę dlaczego nie jadam takich rzeczy. Nigdy nie staram się stawiać w pozycji wyższości, wywoływać u innych poczucia winy etc. Pokazuje im, że to nie ich wina tylko moja. Mówię po prostu, że nie jadam takich rzeczy ale na przykład z przyjemnością zjem surówkę, pomogę przy zmywaniu naczyń i robieniu herbaty. Pokazuje gospodarzom, że mimo iż nie chcę jeść ich posiłku – ich samych lubię. Ludzie nie tolerują odmienności bo się boją i zawsze czują się lepiej w towarzystwie takich samych jak oni. Pokazuję im, że jestem podobna – tylko po prostu jem co innego 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *